Pierwszy polski standard Longevity Living – po co nam kolejne kryteria?

Na rynku nieruchomości nie brakuje certyfikatów, oznaczeń i marketingowych obietnic. Dlatego tworząc standard LGVT Homes, nie chcę dodawać kolejnej odznaki, która dobrze wygląda w folderze sprzedażowym, ale niewiele zmienia w życiu mieszkańca.
Ambicją LGVT Homes jest stworzenie niezależnego polskiego standardu Longevity Living dla budynków i wnętrz mieszkalnych. Takiego, który przełoży wiedzę o zdrowiu środowiskowym, regeneracji i neuroarchitekturze na konkretne decyzje projektowe oraz techniczne.
Co powinien sprawdzać standard longevity?
Nie wystarczy napisać, że inwestycja jest „wellness” albo „healthy”. Potrzebne są kryteria, które można sprawdzić.
Standard powinien obejmować m.in.:
jakość powietrza i sposób jego monitorowania;
wodę przeznaczoną do picia i kąpieli;
światło naturalne i sztuczne;
warunki wspierające rytm dobowy;
akustykę i ochronę przed hałasem;
komfort termiczny i wilgotność;
dobór materiałów;
rozwiązania wspierające sen i regenerację;
ergonomię oraz możliwość adaptacji wnętrza;
odpowiedzialne wykorzystanie Smart Home.
Nie każda inwestycja musi mieć saunę, komorę tlenową czy rozbudowane spa. Dom longevity zaczyna się od fundamentów: powietrza, wody, ciszy, światła i dobrego snu.
Certyfikat powinien coś znaczyć
Certyfikacja nie może opierać się wyłącznie na deklaracji projektowej. Powinna uwzględniać dokumentację, zastosowane rozwiązania, ich prawidłowe wdrożenie oraz końcową weryfikację.
Potrzebny jest także czytelny podział na poziomy. Inne możliwości ma kameralna inwestycja mieszkaniowa, inne apartamentowiec premium, a jeszcze inne dom jednorodzinny. Standard powinien wyznaczać kierunek, ale jednocześnie pozwalać dobrać rozwiązania do budżetu i charakteru projektu.
Nie chodzi o to, żeby dom wyglądał zdrowo. Chodzi o to, żeby można było wykazać, w jaki sposób wspiera mieszkańca.
Dopiero wtedy longevity przestaje być modnym hasłem i staje się realną wartością nieruchomości.





Komentarze